expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 28 stycznia 2014

Brak mnie

Wiem wiem ostatnio mnie brak strasznie to ju prawie drugi tydzien jak nic nie dodaje ale mam powod.

Tzn Komputer mi zdechl i nie przezyl reanimacji. Czekam na drugi ktory pojawi sie pewnie jakos w przyszlym miesiacu.

Wiec jak chcecie miec ze mna kontakt to zapraszam na FB! Tam udzielam sie czesciej gdyz fb mam w tel i moge byc z Wami in toch! :)

klik   
 PS: Tesknie za Wami bardzo...W iare mozliwosci postaram sie komentowac Wasze wpisy. Ale to jak skorzystam z uprzejmosci kogos kto posiada komputer :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Złote rzęsy- czyli makijaż karnawałowy....

W zeszłym roku na wyprzedażach kupiłam złote rzęsy w H&M za całe 5 zeta! 
Zapomniałam o nich kompletnie.
Szukając czegoś w kufrze natknęłam się na nie i postanowiłam , że coś stworze z nimi w roli głównej.
Sezon imprez karnawałowych trwa więc czemu by nie wystąpić w złotych rzęsach? :) Przecież teraz, właśnie w tym okresie możemy sobie pozwolić na wszystko. Ma być na bogato!


Kilka słów o samych rzęsach. 
Jest to chiński produkt , ale dość dobrej jakości. Pasek na którym są umieszczone rzęsy w tym przypadku folia jest dość sztywny ale po rozpracowaniu go tzn powyginaniu w każdą możliwą stronę staje się bardziej elastyczny i łatwiej dopasować rzęsy do naszego oka. Rzęsy są lekkie i niewyczuwalne na oku. Za taką cenę myślę , że warto. Mi przydadzą się nie tylko na imprezy ale i przy sesjach :)

Makijaż: 


Tutaj rzęsy zaczęły się delikatnie odklejać. Tak jak wspomniałam są dosyć sztywne i trzeba je "pougniatać" by się dopasowały do oka.


Jak z samego oka jestem zadowolona, tak przy makijażu twarzy przedobrzyłam i zamiast karnawału wyszło Halloween.  
Jednak pokażę Wam całość byście mieli porównanie jak rzęsy wyglądają przy całej twarzy.
Zdaję sobie sprawę iż źle  twarz wygląda... No ale cóż niech już tak będzie. ...



KOSMETYKI: 
Twarz 
Revlon color stay 180 
Inglot nr 42 

Oczy: 
Inglot nr 63
brokat nr 57 
ozdoby do paznokci 

Usta: 
Catrice- czarna pomadka


sobota, 18 stycznia 2014

Pomadkowa seria- Avon

Dziś przybywam z kolejną moją ulubioną pomadką.
Mowa o pomadce z Avonu.
Szczerze jestem w szoku , że się z nią tak polubiłam gdyż generalnie za kosmetykami tej firmy nie przepadam.

Dostałam ją kiedyś na jakieś imieniny razem z lakierem. Lakier od razu poleciał do kosza. Był okropny odłaził płatami. Natomiast pomadkę zostawiłam na początku ze względu na kolor :) 



Jak się później okazało polubiłam ją również z innych powodów :) 

Cena: z racji tego iż to byl prezent nie znam ceny ale sądzę , że coś ok 30zł 
Opakowanie: Solidne w złotej kolorystyce. 
Zapach- typowo "kosmetykowy" ? Nie wiem jak go określić praktycznie każda kolorowa szminka tak pachnie. :P 
Kolor- Malina zmieszana z czerwienią / Rose Saude


Krycie- Dobre
Konsystencja: Kremowa 
Wykończenie- Satyna bez drobinek czy perły 
Trwałość- dobra ok 6h 


Pomadkę lubię zwłaszcza za kolor. Trwałość też mi bardzo odpowiada. Dobrze się nią nakłada nie rozmazuję się. Przeszkadza mi tylko w niej to , że jest troszkę sucha i lubi podkreślać skórki na ustach. 

Jednak z efektu końcowego jestem zadowolona i lubię tej szminki używać :) 



czwartek, 16 stycznia 2014

Metamorfoza Justyny

Jakiś czas temu przyszła do mnie Justyna szukając makijażowych inspiracji na imprezę firmową. 

Justyna z natury jest piękną kobietką, ale postanowiłam troszkę podkręcić jej look :)

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale niestety to był wieczór więc światło już beznadziejne. A lampy pierścieniowej u mnie brak. Trzeba było doświetlać lampką z Ikei. Mam jednak nadzieję , ze jako taki efekt końcowy widać :P


Justyna ma idealną powiekę do malowania. zresztą wiadomo , że łatwiej się maluje ładnych ludzi :)


 Postawiłam na odcienie fioletów , które uwydatniły zielony kolor tęczówki.


Jak Wam się podoba? Bardzo chętnie przeczytam konstruktywna krytykę :) 

KOSMETYKI: 
Twarz: 
Podkład - Eveline Double Cover 01 porcelain 
Puder matujący Inglot nr 302 
Puder rozświetlający Vipera nr 12 
Rożświetlacz Inglot nr 83
Bronzer Joko 
Róż Inglot nr 84

Oczy: 
Cień sypki Inglot nr 14
Cień mineralny z kolorówka.pl Golden coffe 
Sleek Chaos, Acid 
Czarna kredka Pupa 
Tusz Pupa 

Usta
Konturówka Inglot nr 68 
Błyszczyk Inglot sleeks cream nr 96 



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pomadkowa seria - Celia

Hej dziś rozpoczynam serię o moich ulubionych szminkach :) 


Gdy przygotowywałam zdjęcia do tej serii odkryłam , że lubuje się w konkretnej kolorystyce. Wy chyba też tak macie , że zawsze wybieracie coś co jest zbliżone do koloru który już jest w Waszym posiadaniu.Oczywiście ja robię to podświadomie i niechcący. Zawsze mi się wydaję , że nie mam takiego koloru pomadki i go biorę. W domu okazuje się , że mam albo ciut ciemniejszą bądź ciut jaśniejszą.

Widzicie jakie one wszystkie są do siebie zbliżone?

Zazwyczaj taki przypadek zdarza się najczęściej w pomadkach dziennych. 
A skoro jesteśmy już przy dziennych kolorach....

Dziś opowiem Wam o pomadce Celii 


Celia- bardzo stara firma którą pokochały chyba wszystkie babcie na świecie. :) Jak byłam mała to moje sąsiadki namiętnie wymieniały się poglądami na temat produktów tej firmy. Teraz w pracy też bardzo często mnie o nią pytają.  A ja biedna nigdy nie rozumiałam fenomenu ich pomadek.

Ale to się zmieniło gdy trafiła w moje ręce ta oto ślicznotka!

 Cena: ok 12zł
Opakowanie: klasyczne  w złotej oprawie, schludne. Z logo marki w środku. dość solidne pomadka nie otwiera się w torebce. 
Zapach:Producent twierdzi, że to winogrona a dla mnie  pachnie truskawką!!! :) 
Krycie: Póltransparentny efekt


Kolor: Nr 602. Nude z różowymi tonami. 
Konsystencja; Kremowa prawie maślana. 
Wykończenie: Satynowe bez drobinek i perły. 
Trwałość- dość słaba


Moja opinia: pomadkę pokochałam za konsystencję. Jest kremowa ale jednocześnie nie wchodzi w bruzdy na ustach, również nie podkreśla suchych skórek. Kolor idealny na dzień. Szminka nie rozmazuje się i nei wysusza ust. 


Produkt cudowny ale ma też kilka swoich wad, które mi przeszkadzają. Przede wszystkim trwałość pomadka zjada się po ok 2-óch godzinach. Wiadomo im bardziej kremowy produkt tym mniej trwały.  Czasem zdarzy mi się przy jedzeniu czy piciu , że czuje jej smak który jest okropny tj. taki jakbym jadła mydło. Nie wiem czemu tak się dzieje przy innych pomadkach czegoś takiego nie mam. Na koniec dostępność tej pomadki mnie boli. Jak na razie widziałam ja tylko na stronie producenta TUTAJ.

Podsumowując jestem zadowolona i pomadkę zawsze noszę przy sobie. Jest to mój must have jeśli chodzi o dzienny makijaż :)



piątek, 10 stycznia 2014

Makijaż dzienny z nutą koloru.

Mamy już styczeń, więc w handlu powinno być luźniej. Tzn mniej klientów, mniej pracy...A u mnie cały czas zapieprz. Trzeba pozamykać stare sprawy Jakieś inwentaryzacje, zatowarowanie, wstrzymanie dostaw itp. To wszystko się przekłada na mój prywatny czas.
Dlatego ostatnio w moim makijażu królują szybkie dzienniaki. 
Coś na co będę mogła poświęcić góra 15 minut i lecieć do pracy. 
Oh.. oczywiście myślę nad czymś kreatywniejszym co wymaga więcej czasu i poświęcenia. Bo uwielbiam się miziać i kogoś zresztą też. Nic tak nie jara mnie jak proces tworzenia. Efekt końcowy jest równie ważny, ale ten sam rytuał przy malowaniu sprawia , że się uśmiecham. O! Właśnie, makijaż z rana poprawia mi humor. Z domu wychodzę zawsze uśmiechnięta , a to co wydarzy się  później to niestety ale tak wygląda życie. :) Może już niebawem uda mi się wygospodarować trochę czasu by wykonać coś ciekawszego :)
A tymczasem musicie zadowolić się tym co przygotowałam dla Was dziś. :P 

Makijaż dzienny z nutą koloru. U mnie to standard. Nie wyobrażam sobie makijażu bez odrobiny koloru. Choć tyci tyci ale musi być :)



No dziubek musi być ! :)


KOSMETYKI : 

Twarz: 
Podkład Lumene Triple Stay nr 3
Puder Inglot nr 302 
Bronzer Vipera nr 703
Róż Astor Peachy Coral

Oczy: 
Baza Hean 
Cienie Inglor nr 466,456, 360
Miyo nr 33( aqua), nr 14 (passion)
Eyeliner w żelu Inglot nr 77 
Tusz Bell Twist.

Usta: 
Konturówka Inglot nr 68 
Błyszczyk Inglot nr 96


A jaki jest Wasz makijaż dzienny ? Chętnie zobaczę - przesyłajcie linki w komentarzach :)


środa, 8 stycznia 2014

Vipera Mineral brow eyeliner - odpowiednik Aqua Brow


Wszyscy mają Aqua Brow a ja mam Viperę! 
Aqua Brow miałam okazję testować u koleżanki i byłam zachwycona efektem. Nie mniej jednak cena mnie zniechęciła 100zł za tubkę no cóż szkoda mi trochę. 
Dlatego szukałam czegoś co z powodzeniem mogłoby zastąpić ten kosmetyk i tak natknęłam się na Viperę. 


  
Cena: na stronie internetowej ok 13zł/ stacjonarne punkty 16 zł

Produkt występuję w 4 kolorach (01- czarny, 02- ciemny ciepły brąz, 03- chłodny odcień brązu, 04- beżowo -brązowy- idealny dla blondynek)

Ja posiadam kolor 03 smokey- jest to kolor brązowy przełamany szarymi tonami. Nie za ciepły nie za zimny odcień. Myślę , że dla mnie idealny :)


Opakowanie: Plastikowy zakręcany słoiczek, wraz  pędzelkiem do aplikacji z naturalnego włosia.
Konsystencja: Kremowa


Przy mojej tłustej cerze nie łatwo o kosmetyk , który przetrwałby dzień bez naruszenia. Kredki do brwi mi się rozmazują a cienie w ciągu dnia magicznie znikają z brwi. Woski zaś są dla moich jasnych brwi nie wystarczające.
Dlatego mocno się zdziwiłam gdy ten liner przetrwał sylwestrowe szaleństwo. Przy tańcach i braku klimatyzacji. Czasem nawet się zapominałam i brew po prostu drapałam a ona została nienaruszona. 
Dodatkowo dzięki swojej konsystencji kosmetyk ładnie układa moje krzaczki sprawiając , że leżą w linii poziomej i nie odstają.

Jestem zachwycona trwałością tego produktu i jak na razie nie zamienię go na nic innego. No i oczywiście ta cena 16zł to mało jak na tak dobry produkt.

 
Liner jest bardzo wydajny. Używam go od miesiąca a jak widać ubytek jest znikomy.
Bardzo polecam ten produkt. Jeśli macie okazję to naprawdę warto go przetestować.

Tak wygląda na brwiach.
Moim zdaniem daje bardzo naturalny efekt. 

Mieliście okazję go również zobaczyć w akcji przy moich makijażach. Np tutaj

i tu.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Krok po kroku- dzienny opalizujący.

Lubię makijaże dzienne które coś w sobie mają. Wiadomo typowy nude też jest ok. 

U mnie jednak dzienniak musi mieć zawsze kolor. 

Lubię też cienie duochromatyczne, które w zależności od światła zmieniają kolor. Mój ulubiony to Inglot nr 85! Niżej możecie zobaczyć jak wygląda w akcji :)


  1. Na całą ruchomą powiekę nakładam cień sypki w kolorze szampana.( cień sypki Inglot nr 14)
  2. Do 3/4 długości powieki nakładam na mokro opalizujący cień (Inglot nr 85), rozcieram go matowym brązem (Inglot nr 360).
  3. W załamanie powieki dodaję odrobinę czarnego cienia ( My Secret). Dolną powiekę maluję na morko turkusowym cieniem ( Inglot nr 70 )
  4. Wewnętrzny kącik podkreślam złotym cieniem wpadjącym w kolor żółty ( Inglot nr 42) 
  5. Białą kredką ( NYX JUMBO MILK) podkreślam linię wodną. 
  6. Tuszuje rzęsy ( Bell- Twist) 
  7. Maluje usta w kolorze nude ( Celia nr 602 ) 

Światło złe, wiec z góry przepraszam za moją "przepalona" twarz.  Oko jeszcze przy tej lampce jakoś idzie sfotografować , ale twarz ciężko bardzo...Trzeba zainwestować w lampę :)




KOSMETYKI: 
Twarz:
Podkład Annebelle Minerals- Golden Fair
Bronzer- Joko
Róż- Astor peachy coral
Rozświetlacz- Inglot nr 83

Oczy:
Cienie Inglot- nr 14, 70, 85, 42
Czarny cień My Secret
Biała kredka NYX Jumbo Milk
Tusz- Bell Twist

Usta:
Pomadka- Celia nr 602


piątek, 3 stycznia 2014

Ulubieńcy Grudnia!

Trzeba zamknąc ten rok! 

Więc przychodzę do Was z ulubieńcami Grudnia. 
Zestawienia rocznego robić nie będę gdyż tak naprawdę nie wiem co mogłoby tam trafić :) Szybko się nudzę i zmieniam kosmetyki bo lubię testować nowe rzeczy. Nadal w wielu kategoriach szukam ideału :)

1. Pielęgnacja:


Od momentu kiedy u mnie na osiedlu otworzyli sklep firmowy Ziaji, bardzo się polubiłyśmy :) Teraz wszystkie te cudeńka w jednym miejscu więc koniec z lataniem po hipermarketach i szukaniem może akurat ten produkt się trafi. 


  • Moje ŁZW wymaga specjalnej pielęgnacji. Przede wszystkim nawilżenia, ale jak zobaczyłam ten szampon to chciałam go spróbować. Ma mnie po nim głowa nie swędzieć i naprawdę tak jest. Jedyne zastrzeżenie to jak dla mnie za mało się pieni i muszę włosy myć 3 razy bo wydaje mi się , że mało je czyści. 
  • Krem pod gałki oczne :) Moje sińce muszą być dobrze rozświetlone więc i krem rozświetlający. Idealny ratunek na ranek po imprezie. Dodatkowo super nawilża. 

  • Po sukcesie szamponu, a przede wszystkim maski z tej serii postanowiłam spróbować odżywki. Jest dobrze. Bez efektu "wow" ale zadowalająco. 

 2.Kolorówka



  • Lumene- to zdecydowanie odkrycie tego roku. Rozświetlająca baza pod makijaż idealnie trzyma podkład i o dziwo nawet na mojej tłustej cerze się sprawdza :) Podkład mocno kryjący ale bez efektu maski. To lubię - kolor co prawda ciut ciemny ale jaśniejszym pudrem pojadę i jest git :)

  • Korektor z Eveline- podchodzilłam do niego bardzo sceptycznie, ale miło mnie zaskoczył. Fajnie kryje i rozświetlenie niezłe. Czego chcieć więcej? 

  • Sleek Oh So Special- to taka moja Naked. Idealna z rana na szybki bezpomysłowy makijaż :)  Jak widzicie paletkę mam już ok 1,5 roku i jest nieźle zużyta. Jeszcze trochę a ją wykończę. O.o Pierwszy raz w życiu jakieś cienie.Przykładowy makijaż tą paletką TU

  • Inglot eyeliner w żelu. - Lubię "żelki" a tego konsystencja mi w zupełności wystarcza. Ładnie kryje, nie kruszy się i dobrze się rozprowadza. A przede wszystkim nie odbija mi się w załamaniu powieki. 

  • Inglot Dream nr 205 - bardzo często gościł w grudniu na moich paznokciach. Iskrzące hologramy zdecydowanie idealne na ten miesiąc :) Uwielbiam go za to ,że nie trzeba się męczyć przy zmywaniu bo nie zachowuje się jak brokaty.  w akcji możecie go zobaczyć TU i TU 
  •  Vipera Liner do brwii- Wszyscy się chwalą aqua brow a ja mam Viperę! Niedługo na blogu poczytacie o tym produkcie więcej. A jak na razie nic więcej nie zdradzę :) 
Pozdrawiam Mika 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...