expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 29 października 2014

Essence thermo effect

Essence thermo effect czyli lakier z limitowanej edycji na jesień- Hello Autumn.
Cena to ok 8-10 zł za 8ml


W skład kolekcji wchodzą cztery kolory: czerwony, cielisty, zielony i brązowy.
Z tych wszystkich kolorów mi najbardziej spodobał się czerwony pod piękną  Beuty-fall Red. :)


 Lakier ma klasyczny pędzelek, którym łatwo się pracuje. Dość ładnie kryje, przy dwóch grubszych warstwach osiągniemy satysfakcjonujący-przynajmniej mnie- efekt :P



Jeśli chodzi o trwałość- niestety, ale nie powala. U mnie lakier wytrzymuje 1,5 dnia. Choć na mojej płytce to i tak niezły wynik za tą cenę.


To co mnie przede wszystkim skusiło by kupić ten produkt to jego termiczny efekt.  Który również mnie nie zachwycił.  Spodziewałam się czegoś w stylu ombree na paznokciach, zbliżonego efektu do eclair. A tutaj mamy dość proste przejścia tzn. na zdjęciu powyżej lewy paznokieć to ten który był polany zimną wodą, po prawej stronie to paznokieć, który otrzymujemy po pomalowaniu go.
Jak widać mamy po prostu efekt jasno-czerwonego lakieru i ciemno-czerwonego.

Jednak muszę przyznać, że duży plus dla marki , że wypuszcza takie "bajery" i to jeszcze za tą cenę :)


niedziela, 26 października 2014

Niedzielne SPA #2



Nic tak nie działa relaksująco jak kąpiel z pianką. 
Być może to dość banalne, ale chyba każdy z nas lubi długie kąpiele. Ja osobiście nie wychodzę z wanny nie wcześniej niż po godzinie bądź wtedy gdy już nasiąknę jak gąbka.

źródło: chmurak.pl

W kąpielach pomagają mi się zrelaksować aromatyczne kosmetyki takie jak żele pod prysznic czy też kulki musujące itp. Wszystko musi pachnieć i to mocno! :)
Obecnie używam ...

 Perły do kąpieli kokosowe. Peeling do ciała grejfrut z imbirem.


No i ostatni mój hit- żel pod prysznic o zapachu cytrynowej bezy za całe 4zł z biedronki :)

Oprócz oczywistych relaksacyjnych aspektów kąpieli z pianką.
Długie siedzenie w gorącej wodzie pomoże nam np. w czasie kaca gdyż wypacamy toksyny a organizmu. 
Dodatkowo podczas kąpieli warto zrobić sobie masaż na przemian zimną i ciepłą wodą. Taki masaż pomaga nam w walce z cellulitem.

Gorąca woda rozluźni napięte mięśnie przy zakwasach.  

A Wy jakie jeszcze znacie dobroczynne skutki siedzenia w wannie? :)

 

czwartek, 23 października 2014

Ziaja Bionawilżający krem do twarzy

Od 1,5 miesiąca używam codziennie kremu marki Ziaja. 
Jest to krem bionawilżający. 
O co w tym chodzi i jaka jest moja opinia na temat tego produktu dowiecie się poniżej.


Cena: ok 10zł / 50ml 
Opakowanie: Klasyczny dla marki plastikowy słoik. 

Dla zainteresowanych skład powyżej. Niestety zawiera gliceryna, parafinę i alkohol. Więc pewnei nie każdemu będzie odpowiadać. 

A oto co pisze o nim producent: 


Konsystencja: Dość lekka formuła, ale przy tym nawet gęsta konsystencja. 
Zapach: Przyjemnie pachnie herbatą. 


Moje odczucia: 
Przede wszystkim lubię go za zapach, pachnie przyjemnie herbatą, która ma za zadanie łagodzić podrażnienia. Z tym , że ja nie odczułam jakoś specjalnie tego efektu. Natomiast jeśli chodzi o nawilżenie jest ono średnie. Spodziewałam się większego efektu. Może jest to spowodowane tym iż jest to produkt bionawilżający,  a co za tym idzie ma również redukować wydzielanie sebum. Z doświadczenia wiem, że jak coś matuje to nie będzie mocno nawilżać. Co do samej redukcji sebum jestem zadowolona, gdyż krem naprawdę świeci się na twarzy dopiero po paru godzinach i to mnie bardzo cieszy. Szybko się wchłania, nie zostawiając tłustego filmu a to kolejny plus jeśli nakładam na niego podkład, który dobrze współpracuje z tym produktem. 

Po prawie skończeniu całego opakowania mogę stwierdzić , że nie jest to zły produkt. Jedyne czego mi brakuję to większego nawilżenia. Cóż, coś za coś skoro jest mat to nawilżenie zawsze będzie mniejsze. Za tą cenę jednak myślę , że warto :)


wtorek, 21 października 2014

Prosty sposób na Halloween.

Najprostszy sposób na halloween? Poderżnąć sobie gardło! 
Może nie traktujcie tego zbyt dosłownie ... i nie róbcie tego! :) Chodzi tutaj o sztuczną ranę, która tak naprawdę jest banalna w wykonaniu. :)



W moim przypadku ta charakteryzacja był jeszcze prostsza gdyż posiadam naturalnie mocno podkrążone oczy, więc tu nie użyłam korektora a podkreśliłam sińce szarym i fioletowym cieniem.
Gardło to już chyba wszystkim znana opcja z klejem do rzęs. :) 




KOSMETYKI: 
Podkład Inglot nr 41 
Puder Ben Nye Neutral Set 
Cienie Inglot nr 358,356- sleek respect-fiolet, czarny, czerwony
Czerwona pomadka
Sztuczna krew z claire's 

 

piątek, 17 października 2014

Estee Lauder Lucidty

Estee Lauder Lucidity to nic innego jak puder sypki.
Poniżej troszkę go Wam przybliżę.


Cena: 165zł/21g
Ja nabyłam go w promocji za 116zł, gdyż marka zmieniała w tym czasie pojemność produktu. Ten puder dostępny jest podajże w cenie 109zł/ 10g

Opakowanie: Klasycznie zakręcany słoik z sitkiem w środku. Proste opakowanie z mega połyskiem na zakrętce i logo firmy. Dobrze wygląda, ale zostają ślady od paluchów. :P


Charakterystyka: Jest to typowo wykończeniowy puder sypki, więc nie spodziewałam sie po nim krycia. Jak sama nazwa wskazuje TRANSCULENT czyli delikatne krycie. 

Kolor: Wpadł w moje ręce latem, więc byłam trochę opalona stąd kolor 03 czyli Medium. Jasny opalony kolor z drobinkami złota. 



 Moje odczucia co do tego pudru na początku były sceptyczne. Ponieważ puder zawiera w sobie drobiny bałam się , że będę się świecić jak dyskotekowa kula. Nic bardziej mylnego, na skórze w ogóle jest nie widoczna. Dodatkowo mam wrażenie iż puder jakby "przykleja" się jakby do twarzy dzięki temu trzyma się na niej dość długo. Jedynym minusem może być to , że jest perfumowany. Ja nie przepadam za tego typu rozwiązaniami, gdyż zapach zazwyczaj mnie drażni. 

Teraz, gdy już bledłam używam go jako bronzera i równie dobrze się sprawdza w tej formie. Zostawia delikatnie zaakcentowane rysy twarzy. Choć typowo do konturowa jest jednak za ciepły. 

Tak prezentuje się na skórze. Jak widać jest bardzo subtelny.



środa, 15 października 2014

Klasyczne oko w kolorze.

Dziś prosty i szybki make-up. 

Klasyczne cieniowanie tym razem w butelkowej zieleni, dawno tego koloru na oku nie miałam więc warto było odkopać tą kolorystykę :)








KOSMETYKI: 
Podkład Lumene nr 03, puder Ben Nye Neutral Set, Estee Lauder nr 03 , róż Inglot nr 82, rozświetlacz inglot nr 83

Cienie Inglot nr 358, 476,373. 

Lip tint Eveline nr 118



czwartek, 9 października 2014

Vipera Lakier nr 516

W moje posiadanie wpadł lakier z nowej formuły firmy Vipera. 
Robiony podobno na specjalnych masach, które mają dać niepowtarzalny efekt i trwałość. Ale czy tak jest ? 
By się przekonać czytajcie dalej :)


Od producenta:
Vipera Fioletowy Lakier do Paznokci Jest 516 to nowa formuła masy, to lepsza przyczepność, wytrzymałość i elastyczność manikiuru. Jednorodna, stabilna, świetnie utrzymująca nasycenie pigmentami gwarantuje, że lakier kryje już pierwszą warstwą, druga dodaje kolorowi głębi.

  • 40 niezwykle starannie wyselekcjonowanych spośród szerokiej oferty topowych kolorów
  • nowa żywica poprawia przyczepność, wytrzymałość i elastyczność manikiuru
  • podniesiona odporność na czynniki mechaniczne utrzymuje kolor na paznokciu o wiele dłużej
  • wyjątkowa symbioza wszystkich surowców daje pewność jednorodnej, stabilnej masy
  • formuła nie zawiera formaldehydu, ftalan dwubutylu czy toluenu
  • szeroki, ułatwiający aplikację pędzelek oszczędza czas, jednym ruchem pokrywając płytkę
  

Cena: ok 7zł/ 7ml

Skuszona kolorem postanowiłam zaryzykować. :) Kolor obłędny, taka fuksja w chłodnej tonacji. Ciężko o taki kolor w innych markach. Niestety aparat nie pokazał piękna tego lakieru.


Pędzelek jest dość gruby więc łatwo się aplikuje produkt. Sama konsystencja też mi bardzo odpowiada, nie jest rzadka ani nie ciągnie się niemiłosiernie. 
Dobrze się maluję i faktem jest, że by pokryć płytkę wystarczy jedna doza lakieru.

I... na tym koniec niestety zachwytów gdyż inne obietnice producenta nie zostały spełnione. 
Mianowicie...

Lakier nie ma dobrego krycia, by uzyskać efekt potrzebne są minimum 3 warstwy co niestety nie napawa optymizmem. 

Na zdjęciu poniżej przedstawione po kolei warstwy. 
 Jak widać pierwsza warstwa praktycznie transparentna, druga już lepiej ale nadal prześwituje płyka, trzecia w miarę zadowalająca. 

Jeśli chodzi o wysychanie...hmm lakier niby wyschnięty a jednak miękki. By wysechł całkowicie i się utwardził zajęło ok 1h! To dość długo...

Zaś z trwałością też nie najlepiej, ale tutaj nie mogę być obiektywna gdyż u mnie rzadko który lakier wytrzymuje długo. Ten wytrzymał jeden dzień i zaczął schodzić płatami.

To nie tak, że ten produkt ma same wady, bo jak już wcześniej wspomniałam pędzelek jest jego dużym plusem i konsystencja dzięki której nie rozlewa się na skórki. Dodatkowo podoba mi sie jego połysk wygląda jakby był pociągnięty topem, którego nie użyłam. 

Czy warto? 
Za tą cenę nie jest źle ale mam mieszane uczucia. Jeśli macie czas na manicure to możecie spróbować, bo gama kolorystyczna jest imponująca. 


wtorek, 7 października 2014

Jesienne Boho?

Dziś makijaż w odcieniach jesieni. Tak jakoś skojarzył mi się ze stylem Boho czy też Hippie.

Same zobaczcie :)







KOSMETYKI. 

Podkład Lumene 03
Korektor Eveline nr 02
Puder Ben Nye Neutral Set
Estee Lauder nr 03 
Róż Inglot nr 82 
Rozświetlacz Inglot nr 83 

Paletka Sleek Respect 
Biała kredka NYX Jumbo Milk 
Rzęsy Inglot nr 44S

Pomadka Inglot i błyszczyk Rimmel? Maybelline? Apocalips Rose



niedziela, 5 października 2014

Niedzielne Spa #1

Niedziela kojarzy mi się z nic nie robieniem i wszechobecnym lenistwem.  Dlatego postanowiłam wdrożyć w życie cykl niedzielnych postów. Mam nadzieję , że pomysł przypadnie Wam do gustu. 

W każdą niedzielę będę opisywać domowe i moje metody na relaks. Czyli takie domowe SPA. 
Bardzo chętnie też przeczytam o tym jak Wy się relaksujecie i jakie macie metody, by się odprężyć....

Jednym z moich relaksacyjnych zabiegów standardowo jest maseczka. Nic tak nie odpręża jak leżenie na łóżku z maseczką na twarzy. 

Ja lubię te oczyszczające. Dobrze ściągnięta buzia i zmniejszone pory to jest to co uwilebiam.

Dziś na twarzy miałam maskę z Avonu.


Ta konkretna jest przeciw wągrom.
 Producent:
Hipoalergiczna, głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom z 0,5% kwasem salicylowym. Po zastosowaniu zmienia kolor z niebieskiego na biały. Testowana dermatologicznie. Odpowiednia do wszystkich rodzajów cery. Działanie: Przeciwdziała wągrom, głęboko oczyszcza i ożywia cerę. Sposób użycia: Nałóż cienką warstwę na twarz. Poczekaj aż maseczka zmieni kolor na biały i dokładnie spłucz. Stosuj 2-3 razy w tygodniu. 

 Skład: 

 Zielona papka ma typowy zapach dla kosmetyków oczyszczających. Mi osobiście kojarzy się z mentolem, ale ciężko mi dokładnie określić co to jest.


75 ml maski w cenie regularnej za 14 zł/ obecnie na stronie promocja i produkt ten dostaniemy za 10zł.




  

Mam wrażenie, że oprócz ściągniecie porów jaki daje nam efekt, ta maska jakby te wszystkie wągry "wypycha" na zewnątrz. Po czym łatwo je usunąć peelingiem bądź po prostu wycisnąć :) 


 Tak wygląda maska po zaschnięciu czyli w momencie w którym należy ją zmyć.  

A Wy jakie maski polecacie? Chętnie zaczerpnę inspiracji :) 
















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...